Sankcja kredytu darmowego (SKD) oznacza, że kredyt staje się darmowy – spłacasz wyłącznie pożyczony kapitał, bez odsetek, prowizji, składek ubezpieczeniowych i innych kosztów. Pytanie, które słyszę najczęściej, brzmi: ile konkretnie da się w ten sposób odzyskać. Odpowiedź zależy od parametrów konkretnej umowy, ale na przykładowych wyliczeniach pokażę, o jakich kwotach mówimy. Jeśli nie znasz jeszcze podstaw działania sankcji, odsyłamy Cię do kompletnego poradnika na naszym blogu, gdzie temat ten został szczegółowo opisany.
Co dokładnie się odzyskuje?
Przy skutecznym skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego wyzerowaniu podlega całkowity koszt kredytu, a więc:
- odsetki,
- prowizja,
- odsetki od prowizji,
- odsetki od ubezpieczenia.
Korzyść składa się przy tym z dwóch części. To, co z tych kosztów już zapłaciłeś, bank zwraca. To, czego jeszcze nie zapłaciłeś – przede wszystkim odsetki z pozostałego harmonogramu – zostaje anulowane i po prostu tego nie płacisz. Innymi słowy: oddajesz tylko to, co faktycznie otrzymałeś od banku. Cała „nadbudowa” w postaci kosztów kredytu zostaje wyzerowana. Stąd nazwa: kredyt (albo pożyczka) darmowy.
Od czego zależy wysokość kwoty?
Tu nie ma jednej liczby i warto od razu to powiedzieć wprost. Wynik zależy przede wszystkim od trzech rzeczy: oprocentowania kredytu, pozaodsetkowych kosztów (prowizja, ubezpieczenie) oraz całkowitej kwoty kredytu, czyli tego, na ile opiewa zobowiązanie. Im wyższe oprocentowanie i im dłuższy okres kredytowania, tym większy łączny koszt – a to właśnie ten koszt sankcja zeruje.
Przykładowe kwoty
Poniższe kwoty to przykładowe wyliczenia dla parametrów umów spotykanych w praktyce.
| Całkowita kwota kredytu | Koszty kredytowane (prowizja / składka) | Całkowity koszt kredytu wyzerowany przez SKD (łączna korzyść) |
| 48 000 zł | prowizja 8 000 zł | ok. 26 000 zł |
| 50 000 zł | prowizja i składka 5 000 zł | ok. 69 000 zł |
| 70 000 zł | prowizja 6 000 zł | ok. 40 000 zł |
| 75 000 zł | prowizja 10 000 zł | ok. 58 000 zł |
| 173 000 zł | składka 17 000 zł | ok. 166 000 zł |
Zwróć uwagę na dwa wiersze: przy kredycie 50 000 zł łączna korzyść wynosi 69 000 zł, a przy kredycie 173 000 zł — 166 000 zł. Korzyść bywa więc wyższa niż sama kwota pożyczona. Nie ma w tym błędu. Całkowity koszt kredytu rozłożony na kilkanaście lat, przy wysokim oprocentowaniu, potrafi przewyższyć pożyczony kapitał. Trzeba to jednak dobrze rozumieć: to nie jest jeden przelew z banku na taką kwotę. Część korzyści to zwrot kosztów, które już zapłaciłeś, a część to odsetki i opłaty z pozostałego harmonogramu, których po skutecznej sankcji po prostu nie zapłacisz. Proporcja między jednym a drugim zależy od tego, na jakim etapie spłaty jest kredyt.
Dlaczego to działa akurat przy kredytach z kredytowanymi kosztami?
W mojej praktyce zależność jest dość wyraźna. Jeżeli w umowie koszty – prowizja i składki ubezpieczeniowe – są kredytowane, czyli doliczane do kwoty kredytu i oprocentowane razem z nią, to praktycznie zawsze pojawiają się uchybienia uzasadniające sankcję. Tam, gdzie takich kosztów nie ma, podstawy do SKD zdarzają się zdecydowanie rzadziej.
Wynika to wprost z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE. Wyrok w sprawie C-744/24 wprowadza zakaz pobierania odsetek od kredytowanych kosztów – to znaczy, że bank nie powinien naliczać odsetek od doliczonej do kredytu prowizji czy składki. Co istotne, banki zaczynają oddawać te odsetki już na etapie reklamacji, jeszcze przed sądem, właśnie z uwagi na ten wyrok.
Na jakie orzecznictwo to się opiera?
Sankcja kredytu darmowego nie jest konstrukcją teoretyczną – stoją za nią konkretne wyroki:
- C-377/14 – sposób obliczania RRSO oraz zarzut jej zaniżenia, a także wadliwe oznaczenie całkowitej kwoty kredytu (kwota ta nie może obejmować kredytowanych kosztów),
- C-714/22 – zaniżenie RRSO,
- C-472/23 – proporcjonalność sankcji kredytu darmowego,
- C-744/24 – zakaz odsetek od kredytowanych kosztów.
Uczciwie trzeba dodać, że dwie kwestie są dziś wciąż dyskutowane. Pierwsza to roczny termin na złożenie oświadczenia o skorzystaniu z SKD i sposób jego liczenia. Druga to proporcjonalność sankcji – czyli pytanie, czy „waży się” wagę poszczególnych uchybień. W mojej ocenie TSUE stawia sprawę jasno: jest uchybienie – jest sankcja.
Od kiedy liczyć termin?
To jeden z najczęściej spornych punktów. Termin na złożenie oświadczenia wynosi rok od wykonania umowy. Banki twierdzą, że chodzi o rok od wypłaty kredytu. Co do zasady przyjmuję jednak wykładnię prokonsumencką: termin biegnie od wykonania umowy przez obie strony, a nie od samej wypłaty kapitału.
Łatwo to zobrazować. Jeżeli umowa jest zawarta na 10 lat, to uchybienie – na przykład źle naliczona opłata – może ujawnić się dopiero w siódmym roku jej obowiązywania. Z tego względu termin liczymy od wykonania umowy, a nie od momentu jej zawarcia czy wypłaty środków.
Najczęstsze błędy przy samodzielnym liczeniu
Sankcję można teoretycznie zgłosić samemu, ale w praktyce kosztuje to często samą sprawę. Najczęstsze błędy, jakie widzę, to źle wyliczone kwoty, niepodniesienie wszystkich zarzutów wobec umowy oraz niewłaściwa forma oświadczenia – na przykład złożenie go zwykłym mailem. Każdy z tych błędów potrafi osłabić albo przekreślić roszczenie.
Ile realnie odzyskasz w swojej sprawie?
Jak widać po przykładach, kwoty bywają bardzo różne i zależą od konkretnych zapisów umowy. Żeby je oszacować, trzeba przeanalizować treść umowy oraz historię spłaty kredytu – dopiero na tej podstawie da się wyliczyć, ile dokładnie można odzyskać.
Jeśli zastanawiasz się, ile możesz odzyskać w swojej sprawie, albo nie wiesz, jak prawidłowo wyliczyć korzyść z sankcji kredytu darmowego, zapraszam do skorzystania z mojej pomocy. Pracujesz wtedy bezpośrednio ze mną – wiesz, z kim dokładnie prowadzisz sprawę.
*Przedstawione kwoty mają charakter przykładowy — wynik w konkretnej sprawie zależy od treści umowy i historii spłaty i nie stanowi gwarancji.*

